Białaczka...


Treść historii:
Hej! Od roku choruję na białaczkę, nie wiem kiedy nadejdzie śmierć i nie do końca wiem czy tak naprawdę się jej boję.Kiedy dowiedziałam się o chorobie przyjęłam to spokojnie, chciałam żyć normalnie. Niestety po zażywaniu leków zaczęły wypadać mi włosy i zrobiłam się całkowicie łysa, wtedy każdy się domyślał, iż jestem chora. Każdy był wyrozumiały i każdy okazywał mi szacunek.Rodzice także stali się bardziej opiekuńczy, starali się spełniać moje marzenia.Każdy był uważny, żeby czasem nie powiedzieć przy mnie czegoś co mogłoby mnie urazić, nikt ze mną nie żartuje.Chciałabym zobaczyć na twarzy moich rodziców - uśmiech i chciałabym aby moi przyjaciele byli radośni, bo wtedy jest mi lżej i łatwiej mi żyć.Chyba o tym nie wiedzą a ja milczę i siedzę skupiona przyglądając się... czasem coś mnie boli i nikomu o tym nie mówię bo każdy podchodzi do tego zbyt poważnie i chcą już dzwonić po karetkę.W kościele się tylko odnajduję, czasem nie mam siły uklęknąć ale mam nadzieję, że Bóg rozumie. Ręce mam zimne jak lód i czasem chce kogoś złapać za rękę i poczuć ciepło ale tego nie robię ... siedzę, milczę, myślę, modlę się, marzę,śnię, czekam ,czekam na śmierć.

Wyświetleń: 1435





Odpowiedzi


W celu dodania odpowiedzi musisz być zalogowany.

Treść:Pomógł:Zgłoś:
kaniina (2009-07-10 16:37:41):
Zawsze się zastanawiam co bym zrobiła, gdyby taka choroba spotkała właśnie mnie. Myślę że ja śmierci bym się nie bała, bo ona może przyjść w każdej chwili. Mogę wyjść z domu i już nigdy nie wrócić, więc czekanie na śmierć odpada. Raczej czekałabym na wyzdrowienie, aż ta choroba się skończy i na nowo będę zdrowa. Wiem że to byłoby nieuniknione ale wolałabym żeby nikt nie wiedział. Chciałabym aby wszystko zostało po staremu. A co do włosów pewnie chciałabym nosić perukę.
Mam nadzieję że z Tobą niedługo będzie wszystko ok, że wyzdrowiejesz jak najszybciej. Będę trzymać kciuki i modlić się za Ciebie bo wszystko jest w rękach Boga :*:*
tak
Diana (2009-07-10 19:36:00):
Nie peruka odpada, nie wstydzę się tego,że mam łysą głowę, noszę jakieś chustki itp. ale peruka? Nie czułabym się z Nią dobrze
Ja choruję na białaczkę ostrą, niestety rokowania dla chorego nie są zbyt pomyślne w każdej chwili mogę dostać wylewu krwi do mózgu. Na razie leczę się cytostatykami. Słyszałam coś o przeszczepie szpiku kostnego ale nic nie wiem, rodzice mi nic nie mówią, a ja nie pytam...
Powiem Ci, że niczego się nie boję, nie mam żalu do Boga.Nie jestem smutna, nie chodzę struta i obrażona na cały świat. Dopóki jestem na tym świecie chcę siać radość i wesele :P Chcę pokazać i udowodnić ty, którzy mi współczują, że choroba nie zniewala ...
Silva (2009-07-12 13:13:06):
Diana, szacunek za taką postawę.

Wiesz, znam chłopaka, lat obecnie 19. Kiedy miał 7 lat umierał na białaczkę (już stan agonalny, ilość białych krwinek we krwi przekraczała 23x normę) i lekarze wypisali go ze szpitala. Rodzice zabrali go do Lichenia, i następnego dnia na badaniach okazało się że poziom białek jest w normie i można było zrobić przeszczep szpiku. Lekarze nie wiedzieli co się stało, ale najważniejsze że wszystko było dobrze.
Przez 12 wszystko było bardziej lub mniej w porządku, gdy w zeszłym roku znowu wykryto u niego białaczkę. Znowu trafił do szpitala i w pewnym momencie był w bardzo złym stanie. Wszyscy przypuszczali że z tego nie wyjdzie, bo to już 2 białaczka w jego życiu etc. ... A tymczasem teraz, po pół roku, jest właściwie zdrowy, wrócił do domu, w maju napisał maturę i jest ok.

Zatem - może być i tak. Mam nadzieję że i twoja historia tak się skończy i jeszcze nam tu kiedyś napiszesz o tym, że jesteś zdrowa :)

Bardzo mnie cieszy, że odnajdujesz się w kościele, rozumiem z tego, że Bóg dla ciebie dużo znaczy. Ja ze swojej strony obiecuję modlitwę za twoje zdrowie, i poproszę też o nią moich znajomych.

Trzymaj się mocno :)
tak
Diana (2009-07-12 16:55:26):
Dziękuję z całego serca Silva :) Za wsparcie jak i za modlitwę, rzeczywiście Bóg wiele dla mnie znaczy i czuję, że pomaga mi zmierzyć się z chorobą.

W tym roku chciałam pójśc na pieszą pielgrzymkę do Częstochowy, która jest na początku sierpnia, było już to nawet postanowione, jednakże prawie cały czerwiec byłam w szpitalu i nadal jestem osłabiona, tak bardzo bym chciała ale boję się, że nie dam rady...
Pomimo wszystko pojedziemy tam co prawda samochodem ale i tak się cieszę.

Choruję już prawie rok, schudłam od tamtej pory, przez leki cytostatyczne wypadły mi włosy, nie czuję się najlepiej, ale wciąż mam jakąś iskierkę nadziei i wciąż chodzę uśmiechnięta :)
Żyję chwilą i nie zastanawiam się co będzie w przyszłości.
Czasem kiedy widzę jak moi rodzice cierpią, winię siebie za to, że przeze mnie nie mogą byc szczęśliwi, ale kiedy powtarzają mi, że jestem ich darem, to wtedy raduję się, że tu jestem , z Nimi.

Dziękuję jeszcze raz...
Lisa626 (2009-07-12 20:52:19):
To smutne...
Nie wiem za dużo o tej chorobie, na ile jest groźna ale wiem, że jesteś silną i optymistyczną osobą, która promienieje energią i chce życ. Wierzę w Ciebie i trzymam kciuki...
Pozdrawiam...
Z Panem Bogiem...
tak
Silva (2009-07-12 21:35:32):
Diana, na prawdę jesteś niesamowita, takiej postawy jaką masz tylko pogratulować :)

Myślę, że wszytko będzie dobrze :)
tak
Diana (2009-07-13 16:36:29):
Mhm... ;)
Tak po prostu jest lepiej...
Może zacytuję : Żyjmy tak, jakby każdy dzień miałby być tym ostatnim...
Pozdrawiam i jeszcze raz dziękuję ;)
jagoda29 (2009-07-14 17:07:28):
Nawet nie wiesz jak zalosnie sie poczulam, gdy przeczytalam o Twojej chorobie, zrobilo mi sie tak glupio gdyz mam pare tych marnych problemow, zktorymi nie radze sobie.A Ty... Kiedys moja babcia mi powiedziala, ze "Bog nie daje czlowiekowi ciezszego krzyza, od tego ktorego nie zdola uniesc. A Ty... masz tyle sily zeby dzwigac to Cie spotkalo. Jestes niesamowita osoba i godna podziwu. Bede codziennie chocby paroma slowami modlic sie za Ciebie. Wierze ze uda Ci sie przejsc przez to i ze wkrotce zarowno Ty jak i Twoi rodzice bedziecie mogli sie usmiechac. Pozdrawiam serdecznie.
tak
Diana (2009-07-14 22:46:58):
Dziękuję za miłe słowa, to dla mnie wiele znaczy ;)
Na pewno Bóg ma dla mnie lepszy plan niż ja sama i dla Ciebie również...
Chociaż teraz cierpisz na pewno kiedyś wynagrodzone Ci to będzie :) Pozdrawiam...
Silva (2009-07-15 20:27:07):
No, Diana, zbiera się hufiec modlitwy za ciebie ;)

Poza tym chcę powiedzieć, że - zabrzmi to banalnie ale - dajesz piękne świadectwo. Na prawdę jak się czyta to co piszesz o tym jak znosisz swoją chorobę to się podbudowuje wiarę w Boga i ludzi.

Przypomniały mi się słowa, które Pan Jezus powiedział do św. Faustyny: "Kto jest podobny do Mnie w krzyżu, będzie podobny do Mnie w chwale". Szykuje ci się wielka chwała :)
tak
kaniina (2009-07-15 20:51:50):
Oj zdecydowanie wielka ;)
Szkoda, ze wszyscy nie mają takiego podejścia do tej sprawy
tak
Bajtuś (2009-08-01 21:18:17):
Zobaczysz będziesz zdrowa.
Silva wiesz gdzie mieszkała święta Faustyna?
tak
Diana (2009-08-02 16:19:37):
Właśnie widzę Silvo ;)
Będę niosła swój krzyż, mimo, że... pomimo że ;D Wielcy jesteście, dzięki jeszcze raz :D
Bajtuś (2009-08-04 09:49:54):
Tak w ogóle św. Faustyna mieszkała w Ostrówku. Ja mieszkam w Klembowie czyli jakieś 2 km od Ostrówka. I kiedyś w Ostrówku nie było kościoła i ona przychodziła modlić się do Klembowa. W tym kościele gdzie modliła się siostra Faustyna modlę się teraz ja. I za ciebie Diana się pomodlę specjalną modlitwą "O uproszenie łask za przyczyną św Faustyny".
eeffeelliinnkkaa92 (2009-12-30 17:46:02):
jesteś moim autorytetem..:)
muzyk (2010-02-05 09:29:05):
Witam bardzo cię podziwiam i życzę wszystkiego najlepszego. Wiem że wszystko będzie dobrze. Polecam Cie w swych modlitwach. Pozdrawiam
rogi67 (2010-02-05 13:58:26):
Hej

Mam do czynienia z chorymi na nowotwory, bo mnie samego też to spotkało. Jestem w trakcie leczenia i wiem z autopsji, jak ważna jest Wiara. Nie tylko ona pomoże, spokojniejsze podejście do życia i mimo wszystko optymizm ułatwią wyzdrowienie. Wszystko dzieje się w głowie. Również wola, by pokonać „smolucha”... Ujmę to tak, od chwili diagnozy, na ponad 2-3 miesiące, wpadłem w panikę, strach, ucieczkę w myśli pt. dlaczego ja? Kiedy dowiedziałem się o przerzutach, stałem się twardszy. Jakby za pomocą czarodziejskiej różdżki powiedziałem sobie: NIE PODDAM SIĘ. Tobie też tak życzę, to choroba, ale dasz sobie radę. Bo przecież po takim cierpieniu, możesz sobie i innym powiedzieć: WIEM JAK SMAKUJE ŻYCIE.
PS. Może poprzez Twoją chorobę i wyzdrowienie, Szef na górze ma jakieś plany wobec Ciebie. Może Ty kogoś tak pokierujesz, że pozna smak życia, tylko bardziej słodki :) niż Twój. 3maj się
 


Życie jest ciągiem doświadczeń, z których każde czyni nas silniejszymi, mimo, że czasem trudno nam to sobie uświadomić. Henry Ford








podobnie.pl © 2014 - wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie, wykorzystywanie i rozpowszechnianie ZABRONIONE.
wykonanie: golianek.pl