| Treść: | Pomógł: | Zgłoś: |
|---|---|---|
| niegazowana (2009-06-25 15:51:08): a ja jestem szczęśliwa. jak ktoś chce być szcześliwym to bedzie - choćby na przekor wszystkiemu i wszystkim. z bogiem czy bez. |
||
| Lisa626 (2009-06-25 15:59:52): Wiesz co ? Każdy ma inne poglądy, każdy ma inny cel w życiu. Moim celem jest byc dobrą i kochającą osobą. Chcę w przyszłości zostac wolontariuszką chcę pomagac innym ale nie wierzę w to ,ze bez Jezusa mi sie uda bo to właśnie On nadje mi siły i mobilizuje mnie do działania a także pomaga mi byc dobrym człowiekiem...W kościele nauczyłam się tego co dobre, a w Jezusie widzę prawdziwe źródło życia i pokoju. Nie mogę byc szczęsliwa bez Niego , nie potrafię :/ |
||
| rudy6166 (2009-06-25 18:46:17): Lisa626: Podejdź do tego tak: to, że Ty oddalasz się od Jezusa nie znaczy, że On oddala się od Ciebie. Jeśli modlitwa Cię usypia, to módl się swoimi słowami - Bóg (o ile istnieje) wysłucha Cię tak samo, jak gdybyś modliła się jakąś konkretną modlitwą. |
tak | |
| Miss Obscene (2009-06-26 13:17:41): Sama sobie przeczysz. Piszesz, że sensem Twojego życia jest Bóg, że tak to kochasz i uwielbiasz, a tak naprawdę zwyczajnie NIE CHCE CI SIĘ iść do kościoła, modlić się, nudzą Cię kazania. A chyba to jest właśnie słowo Boże, prawda? Nudzi Cię Jezus, jeśli nudzą Cię jego słowa. Być może nawet ich nie rozumiesz. Prawdopodobnie odgórnie przyjęłaś, że wiara jest dobra, Kościół jest dobry, Bóg najlepszy i tylko dzięki niemu możesz cokolwiek osiągnąć, a tak naprawdę nie potrafisz się w to wgłębić, praktykować to, co z góry sobie przyjęłaś. Zastanów się nad sobą, nad tym, w co tak naprawdę wierzysz - czy jest to szczera, prawdziwa, głęboka wiara, czy tylko przyjęte stereotypy, którymi dałaś się nakarmić. |
||
| Lisa626 (2009-06-26 15:12:36): Ajc nie wiem co myślec na ten temat :/ Jak na razie po prostu zakończę ten temat :( |
||
| Silva (2009-06-26 15:34:48): Liso, tak jest często. Też tak miałam. Na początku drogi z Jezusem Bóg daje siłę, energię, radość, człowiek chętnie się modli i jest wszystko świetnie. Ale to szybko przemija. Św Jan od Krzyża pisze o tym, że Bóg na początku udziela człowiekowi radości, miłości etc. żeby go ukształtować, zachęcić do dalszej drogi. Ma to takie działanie jak troskliwość matki - niemowlaka karmi się mlekiem i nosi na rękach, ale jak podrośnie to trzeba przestać i niewątpliwie nie jest to dla niego przyjemne. Ale to dobre, bo znaczy, że prawidłowo się rozwija. Bóg robi tak samo - najpierw "karmi" człowieka fajnymi doznaniami a potem uczy go stawać na własnych nogach. Chodzi o to, żeby człowiek starał się żyć dla Boga jako dla Niego samego a nie dla "słodyczy" które daje. To, że początkowa fascynacja i dobre samopoczucie w czasie modlitwy zanika jest naturalne i dobre. To trochę jak z zakochaniem i miłością: najpierw jest zakochanie i fajerwerki a potem przychodzi spokojna miłość ale i szara codzienność. Co więc dalej? Musisz być WIERNA. Nie poddawać się. Modlić się nawet kiedy ci się nie chce (taka modlitwa jest 100x milsza Bogu niż taka w stanie euforii), nie opuszczać niedzielnych mszy świętych (to samobójstwo!) i po prostu... żyć. Zobaczysz, że wkrótce będzie lepiej :) |
tak | |
| Silva (2009-06-26 15:36:22): Polecam ci też znalezienie sobie jakiejś wspólnoty, w grupie zawsze raźniej :) |
tak | |
| rudy6166 (2009-06-26 15:43:42): Silva: To jest ta scena, kiedy dajesz Lisie ulotkę ;) |
||
| Silva (2009-06-26 15:48:23): Nie mam ulotek :( ;) Ale zawsze mogę zaprosić na spotkanie mojej wspólnoty, jeśli Lisa byłaby z Warszawy przypadkiem :) |
tak | |
| rudy6166 (2009-06-26 16:54:26): Silva: Rozumiem, że chodzi o wspólnotę Odnowy...? |
||
| Silva (2009-06-26 17:58:30): Tak, Odnowy w Duchu Świętym. Albo względnie o eucharystię Drogi Neokatechumenalnej. |
||
| Bajtuś (2009-06-26 18:59:38): Chcesz być bliżej Chrystusa to bądź. Weź się za siebie. Spróbuj się skupić na modlitwie w czasie modlitwy patrz się najlepiej na krzyż. |
tak | |
| Lisa626 (2009-06-26 19:39:19): Nie niestety jestem z Poznania ....to spory kawałeczek od Warszawy ale u Nas prawdopodobnie tez istnieją wspólnoty :D |
||
| Silva (2009-06-26 20:01:34): W Poznaniu są niewątpliwie, mój kolega w jednej był :) |
||
| Miss Obscene (2009-06-26 20:20:19): Silva - naprawdę nie widzisz, co się dzieje z tą dziewczyną? Ją zwyczajnie nudzi pobyt w kościele, nie chce jej się modlić - Ty miałaś taką chęć, wiedziałaś, że to słuszne, wierzyłaś. A Lisa najprawdopodobniej tkwiła do tej pory w PRZEKONANIU, że wiara jest dobra, ona wierzy, chodzi do kościoła, modli się, więc wszystko jest w porządku. Ale teraz, kiedy dorosła, pojawiły się pewnie w jej życiu ciekawsze aspekty, chodzenie do kościoła przestało jej się podobać. Ja kiedyś też chodziłam, bo matka wmówiła mi, że to dobre i tak należy. Dopiero kiedy człowiek dochodzi do momentu, kiedy zaczyna mieć własne zdanie, własny rozum i poglądy, wybiera, w którą iść stronę. |
||
| Miss Obscene (2009-06-26 20:23:45): Być może Lisa właśnie jest w takim momencie i gdzieś w środku ma dylemat - dać sobie spokój czy może tkwić w tym dalej, bo to słuszne, ale niekoniecznie jej się podoba. Nakłanianie jej do czegokolwiek, sugerowanie rozwiązań nie ma sensu, ona sama musi wybrać, zastanowić się nad swoimi uczuciami. Łatwo jest zrobić komuś wodę z mózgu, do czegoś nakłonić, pokazując tylko te dobre strony, gorzej, jeśli ktoś w pewnym momencie zorientuje się, że coś jest nie tak i przestanie się w tym odnajdować ;) |
||
| rudy6166 (2009-06-26 21:12:27): Miss Obscene: Silva proponowała wspólnotę i choć nie mnie oceniać, bo raczej jestem średnio praktykujący, to wiem, że np. na Drodze Neokatechumenalnej jest "ciut" inaczej niż w standardowym kościółku. |
tak | |
| Miss Obscene (2009-06-26 22:58:09): Rudy - mi chodzi o to, że do takich wspólnot należą ludzie bardzo wierzący (nie oszukujmy się, nikt inny nie uczestniczyłby w czymś takim), a Lisa moim zdaniem sama nie wie, czego tak naprawdę chce. Jeśli to, co mówione jest w kościele nudzi ją i do niej nie dociera, to w każdej wspólnocie będzie podobnie, bo wszystko to opiera się o tę samą religię, te same słowa. Moim zdaniem każdy człowiek, który był w młodszych latach zaganiany do kościoła, w pewnym momencie swojego życia staje przed takim wyborem - dla jednych jest to dylemat, w innych przypadkach wychodzi to "w praniu". Jedni coraz bardziej się angażują, odnajdują się w wierze, drudzy tracą zapał, ich światopogląd kłóci się z religią i tak dalej. Wygląda to trochę tak, jakby Lisa bała się podjąć jakąkolwiek decyzję, wybrać dalszy kierunek, bo mogłaby odrzucić coś, co odgórnie przyjęła za najlepsze. |
tak | |
| Silva (2009-06-27 09:30:37): Miss, czy tobie się wydaje, że wiesz lepiej od Lisy co ona myśli i czuje? Przecież napisała że bardzo potrzebuje Jezusa i że chce być blisko Boga, ale jest przekonana że chce wierzyć, ma tylko problemy z modlitwą. Jeśli sama jesteś niewierząca to nie wypowiadaj się za wierzących. Co do neokatechumenatu to tam faktycznie jest ciut inaczej, ale nadal jest to Kościół Katolicki (żeby nie było nieporozumień, bo różne opinie o tym ruchu chodzą). |
tak | |
| Lisa626 (2009-06-27 09:53:07): Racja ja wcale nie chcę całkowicie się poddac i odejśc od Chrystusa, po prostu mam teraz trudne chwile (nie wiem czy czytałaś moją poprzednią historię). Potrzebuję pomocy bo nie wiem czy poradzę sobie sama. Czuję nadal w środku, że kocham Boga i On jest mi potrzebny ale w rzeczywistości gdy się modlę to moje myśli uciekają gdzieś daleko...nie wiem jak sobie z tym radzic :( |